Unia Turza Śląska nie utrzymała dwubramkowej przewagi / 11.06.2017

Unia Turza Śląska nie utrzymała dwubramkowej przewagi

Po 20 minutach gry kreowanej przez pawłowiczan walcząca o utrzymanie w III lidze Unia Turza Śląska strzeliła dwa gole. Najpierw Dawid Hanzel wykorzystał błąd Karola Goika i na raty wykorzystał sytuację sam na sam. Za pierwszym razem Bartosz Szelong zdołał bowiem odbić piłkę nogami, ale przy dobitce z 8 metra nic już nie stanęło na drodze futbolówki zmierzającej do siatki. W kolejnej minucie było już 2:0, bo tym razem Hanzel obsłużony przez Pawła Polaka uderzył z 10 metra w długi róg i strzelił swojego 13 gola w tym sezonie. Nikt z kibiców w Turzy Śląskiej nie pomyślał w tym momencie, że 13 może być pechowa...

Jednak w 32 minucie po strzale Kamila Kosteckiego Adam Żak wślizgiem z 5 metrów wykonał skuteczną dobitkę i Pniówek wrócił do gry. Pawłowiczanie powinni wyrównać w 37 minucie, bo po faulu Kamila Kuczoka na Mateuszu Kiljanie Michał Szczyrba wykonywał rzut karny. Marcin Musioł wyczuł jednak intencje strzelca i obronił uderzenie z 11 metrów. W 54 minucie jednak w takiej samej sytuacji, gdy arbiter uznał, że Piotr Szymiczek sfaulował Rafała Adamka, sam poszkodowany ustawił piłkę na „wapnie” i ustalił wynik.

- Już w pierwszej minucie mieliśmy sytuację bramkową, ale po strzale Morcinka Kuczok wybił piłkę z linii bramkowej, a dobitkę Szczyrby obronił Musioł – mówi Jan Woś. - Osiągnęliśmy przewagę, którą mógł jeszcze w 19 minucie udokumentować Lalko, ale po rogu Szczyrby główkował obok. I nagle, po indywidualnych błędach, przegrywaliśmy 0:2. Jeżeli jednak ktoś pomyślał w tym momencie, że mający pewne utrzymanie Pniówek przyjechał do sąsiada zza miedzy... Nic z tych rzeczy. Graliśmy uczciwie, atakowaliśmy, wypracowaliśmy sytuacje i wytrzymaliśmy prowokacje, wyzwiska i sytuacje, z którymi jak długo jestem w piłce jeszcze się nie spotkałem. Wiem, że Unia walczy o utrzymanie i to na pewno podnosi ciśnienie, ale my gramy w każdym meczu, żeby pokazać się z jak najlepszej strony i tak będziemy grać do końca tego sezonu.

Gospodarze mają czego żałować, bo dla nich 3 punkty w tym meczu miały niezwykłą wagę.

- Wygrywaliśmy 2:0 i zdobyliśmy tylko jeden punkt – mówi Piotr Hauder. - Pozostał więc ogromny niedosyt. Tym większy, że sędziowanie w tym meczu było bardzo dziwne. Skoro arbiter odgwizdał rzut karny, po którym padła wyrównująca bramka, to dlaczego nie wskazał na „wapno” gdy Sikorski starł się z Szarym. To były podobne sytuacje, w których karnego nie powinno być. Ale pomijając rzuty karne i sędziowanie to pretensje możemy mieć tylko do siebie. Prowadząc 2:0 nie powinniśmy się cofnąć. A my oddaliśmy pole gry rywalowi i pozwoliliśmy się mu rozpędzić. Za to zostaliśmy ukarani. Ale mieliśmy też swoje piłki meczowe. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Hanzel strzelił z ostrego kąta i bramkarz z trudem obronił, a w 4 minucie doliczonego czasu gry drugiej połowy Hanzel po wrzutce Kulczyka strzelał z 5 metra i źle trafił, posyłając piłkę obok celu. Mamy więc czego żałować.

Unia Turza Śląska – Pniówek Pawłowice 2:2 (2:1)
1:0 – Hanzel, 20 min
2:0 – Hanzel, 21 min
2:1 – Żak, 32 min
2:2 – Adamek, 54 min (karny)
Sędziował Łukasz Sowada (Opole). Widzów 200.
UNIA: Musioł – P. Glenc, Kuczok, Mikołajec (46. Gałecki), Szymiczek (65. Dawid Pawlusiński) – Domin (54. Kulczyk), Staniczek, Sikorski, Polak, Dariusz Pawlusiński – Hanzel. Trener Piotr HAUDER.
PNIÓWEK: Szelong – Adamek, Goik, Lalko, Szary – Morcinek (31. Kiljan), Ciuberek (90. K. Glenc), Kostecki, Szczyrba, Semeniuk (90. Benek) – Żak (77. Majsner). Trener Jan WOŚ.
Żółte kartki: Musioł, Sikorski, Szymiczek, Kuczok – Szary, Lalko, Goik, Majsner, Adamek.

[powrót]



Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce cookie » OK, zamykam